Liga okręgowa: Unia Sędziszów – Zryw Zbigniewice

(149). Train on tour.

Obiekt: Stadion Miejski w Sędziszowie przy ulicy Sportowej
Data: 8 sierpnia, godzina 17.30
Mecz: Unia Sędziszów – Zryw Zbigniewice 3:0 (2:0)

Poziom rozgrwek: 6 poziom, świętokrzyska liga okręgowa 2020/2021
Widzów: ok. 150
Pogoda: 30° słonecznie
Bilet: Wstęp wolny

Moja subiektywna ocena wyjazdu (1-6):☆☆☆☆☆

W tym tygodniu pojechałem do Sędziszowa w powiecie jędrzejowskim. Miasto liczy ponad sześć tysięcy mieszkańców i jest na piętnastym miejscu największych w województwie świętokrzyskim. Tyle o liczbach, bo przyjechałem tu przede wszystkim na ligowy mecz. Po raz pierwszy w województwie świętokrzyskim.

Dworzec kolejowy w Sędziszowie.

Do Sędziszowa ruszyłem pociągiem o 14.44 z krakowskiego Dworca Głównego i miałem być za cztery 16. Co oznaczało półtorej godziny do meczu, a stadion jest niemal przy samym dworcu. Z informacji, które uzyskałem wcześniej z klubu, kiedyś była prowadzona sprzedaż biletów, dziś wstęp jest darmowy.

Jesteśmy nad morzem. Tak. Ta fotografia nie jest z nadmorskiego kurortu tylko z Sędziszowa. To właśnie zalew w Sędziszowie.

Po około 10 minutowym marszu dotarłem na stadion. Najpierw minąłem dwa duże stawy w których można było łowić ryby oraz pływać łódkam. Obok wysypano tony piasku i zrobiono plażę z dużymi molo oraz boiskiem do siatkówki plażowej. I był to chyba strzał w dziesiątkę, bo sądząc po frekwencji była ona bardzo duża. Głównie dzieci, a starsi kibice poszli obok na stadion. Trzeba przyznać, że tutaj w Sędziszowie jak najbardziej przestrzegają wymogów sanitarnych i przed wejściem mierzyli nawet temperaturę.

Co można powiedzieć o sukcesach Unii? W ostatnich sezonach klub regularnie grał w IV lidze świętokrzyskiej, a od dwóch sezonów gra w klasie okręgowej. Warto zaznaczyć, że w województwie świętokrzyskim jest tylko jedna klasa okręgowa. Unia została założona w 1955 roku i w tym roku obchodzi 65-lecie istnienia. Niestety trudno było mi się doszukać czy we wcześniejszych latach spisywali się dobrze.

W pierwszej kolejce Unia przegrała w Stopnicy z Piastem 1:2, a Zryw na swoim stadionie przegrał ze Stalą Kunów 0:1. Mecz drużyn przegranych. Piłkarze Unii mecz ze Zrywem nie rozpoczęli najlepiej, bo w 9 minucie gry, gospodarzy uratował słupek. W 43 minucie po golu Stycznia było 1:0, a po pięknym lobie w 45 i bramce do szatni było 2:0. Potem w drugiej połowie zawodnik Unii znalazł się sam na sam z bramkarzem i gospodarze prowadzili 3:0 i takim rezultatem ten mecz się zakończył.

Pora na malutkie podsumowanie. W ostatnim czasie solidnie wziąłem się za wyjazdy. Świadczy o tym, że ostatnie miesiące dobrze przepracowałem, przede wszystkim mentalnie, chociaż sporo jeszcze do zrobienia. Czas pokazał, że potrafiłem sobie poradzić nawet z najgorszymi chwilami i zasada, że cały czas iść do przodu i nie patrzeć się, że ktoś mówi tak, drugi co innego, a trzeci najbardziej coś tam się hejtuje. Mogę napisać, że naprawdę gówno mnie to obchodzi. Ja robię swoje i naprawdę mnie to cieszy. Ten weekend był naprawdę fantastyczny i oby więcej takich było. Wiadomo, że zacznie się robić coraz zimnej, ale wcale mnie to nie martwi, bo chce jeździć długo.

Przeglądając najbliższe  terminarze na sobotę (bardzo możliwe, że jeszcze w środę gdzieś pojadę) miałem problem z wyborem kierunku. Nic zatem nie jest pewne, ale przymierzam się do Nowego Sącza. Miasta w którym jeszcze nie byłem. Do zobaczenia i przeczytania.

Puchar Polski: Gwiazda Brzegi – Nadwiślanka Nowe Brzesko

(148). trwaj chwilo, jesteś piękna.

Obiekt: Stadion w Brzegach im. Stanisława Barana
Data: 1  sierpnia, godzina 17.00
Mecz: Gwiazda Brzegi (A klasa) – Nadwiślanka Nowe Brzesko (A klasa)

Poziom rozgrywek: Okręgowy Puchar Polski, podokręgu Wieliczka – I runda, 2020/2021
Widzów: ok. 100
Pogoda: 26° słonecznie
Bilet: Wstęp wolny

W ten weekend wybrałem się do Brzegów koło Wieliczki. Ludowy Klub Sportowy Gwiazda Brzegi został założony w 1977 roku i przynależy do podokręgu piłki nożnej Wieliczka. Dojazd tramwajem i autobusem z dworca głównego zajmuje około 45 minut, plus oczywiście dojście na sam stadion.

W ciepły, a nawet upalny dzień, wysiadłem na przystanku Brzegi I. Brzegi są już po za obszarem aglomeracyjnym Krakowa i oczywiście o tym zapomniałem, ale tylko jeden przystanek więc chybaby przeszło gdyby była kontrola biletów. Wysiadłem i pełne zaskoczenie, bo szczere pola, które niejednego przyprawiłyby o stuprocentową agorafobię. Ale dziesięć minut drogi i dotarłem do celu, idąc poboczem drogi, gdzie nie ma nawet jak przejść na drugą stronę ruchliwej jezdni. Droga dosyć łatwa, a jakbym miał problemy z dotarciem na stadion to muzyka disco polo sama doprowadziłaby mnie do celu.

Stadion ku mojemu zaskoczeniu jest obiektem bardzo ładnym. Ma swoje wady, jak słupy elektryczne, które przesłaniają widok czy krzesełka bez oparć. Jednak jeśli chodzi o całokształt to wypada grubo powyżej średniej. Murawa w stanie bardzo dobrym. Szatnie i budynki klubowe zadbane, pomalowane z zewnątrz i czyste. Przy wejściu na stadion postawiono płyn do dezynfekcji (brawo, bo nie jest to w cale norma). Był grill, lecz kopcił dopiero po zakończeniu meczu i co za tym idzie nie było sprzedaży ogólnodostępnej kiełbasek. Były nawet… kury zielononóżki, które spacerowały i dziobały trawe za trybuną. Na meczu było także dwóch fotografów (jeden amator, drugi mniejszy i jeszcze trzeci – ja, zupełny amator) oraz operator kamery.

Wyjazd udany. Znów nie dopisali poziomem meczu piłkarze, ale w końcu jest środek wakacji. Można na to zrzucić. Do przerwy po golach w 11 minucie Hojka i w 37 Komendy, prowadzili goście z jednego z najmniejszych miast w Małopolsce – Nowego Brzeska. Po przerwie padły jeszcze trzy gole w tym jeden dla Gwiazdy z rzutu karnego, egzekwowanego przez Kwaśniaka i skończyło się wynikiem 1:4 dla Nadwiślanki, która awansowała do drugiej rundy Pucharu Polski. Mecze tej rundy odbędą się 12 sierpnia.

Za tydzień kolejna eskapada. Przypuszczam, że będzie to trochę dalej.

Campus Misericordiae Wieliczka-Brzegi.

Stadion sportowy imienia Stanisława Barana w Brzegach.

Z szatni wychodzą faworyci dzisiejszego meczu piłkarze Nadwiślanki Nowe Brzesko. Gwiazda występowała w ładnych białych strojach.

Mecz był mało atrakcyjny i toczony w wolnym tempie. Nie brakowało też ostrzejszej gry.

Puchar Polski: Gościbia Sułkowice – Pasternik Ochojno

(147). Jabłko z rabarbarem.

Obiekt: Stadion Gościbia przy ulicy Sportowej
Data: 25 lipca, godzina 17.00
Mecz: Gościbia Sułkowice (A klasa) – Pasternik Ochojno (liga okręgowa)

Poziom rozgrywek: Okręgowy Puchar Polski, podokręgu Myślenice – II runda, 2020/2021
Widzów: ok. 60
Pogoda: 26° słonecznie
Bilet: Wstęp wolny

Zmiana kierunku i trip do Sułkowic. Tym samym jest to trzynaste miasto w Małopolsce przeze mnie odwiedzone podczas meczu.

Sułkowice to miasto w powiecie myślenickim, liczące ponad 6 tysięcy mieszkańców. Występuje tutaj, solidny klub, który przez lata rywalizował na poziomie klasy okręgowej, a nawet czwartej ligi. Ostatnie dwa sezony, klub spędził jednak w myślenickiej A klasie. W samych Sułkowicach z ciekawszych zabytków są tutaj dwa kościoły, jeden z około 1325 a drugi z 1825 roku, Pomnik Ofiar Pacyfikacji, która miała miejsce 24 lipca 1943 przez hitlerowców oraz zabytkowy rynek. Z ciekawostek godnych odnotowania, jest fakt, że miasto słynęło kiedyś z kowalstwa, a do dzisiaj można się z nim tutaj spotkać.

Na miejsce dotarłem za dwadzieścia siedemnasta i jako pierwszy wszedłem na trybunę stadionu. Obok kasa, która również liczy sporo lat. Stadion mimo, że jest bardzo zadbany (w pobliżu szkoły) to niestety ma fatalną trybunę z niewygodnymi siedziskami, przymocowanymi do ławek, które pamiętają zamierzchłe czasy. Siedziska oczywiście bez oparć, tak, że wierciłem się przez cały mecz. Oprócz tego odległość od murawy jest całkiem duża, co nie służy fotografowaniu. A poza tym nie ma się do czego przyczepić.

Po wejściu przywitała mnie szybko strzelona bramka, bo już w… 40 sekundzie meczu jak powiedział arbiter liniowy. Gol dla gości. Do pauzy Pasternik prowadził 3-0. A po przerwie to Gościbia zdobyła szybko gola, bo już w pierwszej minucie drugiej odsłony. Było 1-3. Pasternik jednak zdobył dwa kolejne gole i jest 1-5. Gościbię przy tym wyniku stać było na jeszcze jednego gola, ale to przyjezdni zadali w końcowych minutach ostateczny cios. Wynik końcowy to 2-6. Mecz momentami ma bardzo niskim i usypiającym, słabym wręcz poziomie. Nie wynagradza nawet osiem goli, bo momentami nie wykorzystywane stuprocentowe okazje wołały o pomstę do nieba. Pasternik awansował do drugiej rundy. Ja jednak na koniec jestem bardzo zadowolony.

Podsumowując ten weekend, był on w wielkim uproszczeniu niezły czy nawet bardzo dobry. Sułkowice to bardzo ładne miasteczko gdzie obejrzałem fajny mecz w środku wakacji z piękną pogodą, trochę dość parną, ale w końcu jest lato i nie ma co narzekać. Mogę jedynie na koszmary, które nawiedzają mnie we śnie.

Kończy się lipiec i pora myśleć o sierpniowych wyjazdach. Za tydzień zmiana kierunku. Co prawda otrzymałem zaproszenie na moim kanale na TT do Mysłowic (za co serdecznie dziękuje), ale gościłem tam przed trzema laty i narazie wybiorę miejsce gdzie jeszcze nie byłem. A będzie to mam nadzieję ciekawy kierunek. Podobnie jak to co zaplanowałem za dwa tygodnie, ale poczekamy zobaczymy.

Stadion Gościbii, a w tle Beskid Makowski.

Nieczynne kasy stadionu.

Przy piłce zawodnik Pasternika. Gościbia występowała w strojach czerwonych bez nazwy klubu i herbu.