Archiwum autora: Adrian

Informacje o Adrian

Ten facet w awatarze po prawej to Ja. Wlasnie lecimy z moim przyjacielem w niekończące się "Air Dance".

A klasa: Skawa Wadowice – Sokół Przytkowice

(121). Never Say DIE.

Obiekt: Stadion im. Czesława Panczakiewicza przy ul. Błonie 2
Data: 15 czerwca, godzina 15.00
Mecz: Skawa Wadowice (3) – Sokół Przytkowice (4)

Poziom rozgrywek: 7 poziom (A klasa Wadowice)
Widzów: ~ 40
Pogoda: 33° upalnie
Bilety: 5 PLN

Klub Skawa Wadowice został założony w 1907 roku. W lata 60′ klub rywalizował w lidze okręgowej (wówczas pełniącej rolę trzeciej od góry). Prawdopodobnie awans uzyskał w 1960 roku. Od sezonu 1961/62 do 1965/66 Skawa grała regularnie. Najlepszy wynik to 5. miejsce. Potem następuje biała plama, gorszy okres klubu. Lata 70′ to głównie stawianie na młodych piłkarzy i w dalszym ciągu próba wyjścia na wyższy poziom. W węgierskiej miejscowości Szeged, przygotowywał się do sezonu 1975. Wówczas klub zajął w lidze powiatowej II miejsce, co było dużym sukcesem klubu. Wiosną 1976 roku klub awansował do ligi wojewódzkiej. Klub wtedy przeniósł się ze Zagadłowicza na Błonie. Było to z okazji „650 – lecia lokacji miasta Wadowice”

Udałem się dzisiaj do Wadowic. Tak jak było ustalone. Wprawdzie była ciekawa propozycja ze Śląska – konkretnie z Mikołowa, gdzie obecny był Cfeter, któremu ostatnio zwierzam się z moich problemów. Ale zasada to zasada. Po za tym chciałem zostać w swoim województwie. Zostałem przy Wadowicach. Muszę powiedzieć, że były lepsze wyjazdy. Na miejsce dotarłem busem co zajęło 1 godzinę z hakiem. Potem tylko 1,8 km na stadion. Nie powiem – upał. Welcome to The Hell można by powiedzieć, a to tylko Wadowice. Jakieś trochę mniej niż godzina do pierwszego gwizdka i zaczyna mi doskwierać nuda, szukam więc koło stadionu kapsla od piwa. Znajduję jeden, ale uznaje, że jest zbyt zniszczony. Szukam dalej i jest! Lech! Będzie do kolekcji oprócz biletu z ziemi wadowickiej. Kasa otwiera się. Metalowe zasuwy w kasie ledwo się otwierają. Kolejek brak. Znudzony kasjer, chodzi dookoła jak ja. W końcu chcę kupić bilet. Ale sprzedawca uznaję, że wpuści mnie za darmo. Mówię, że jednak chcę bilet na pamiątkę, że przyjechałem z Krakowa. I wywiązała się miłą, krótka rozmowa. – Wadowice to też Kraków – Ja służyłem w jednostce wojskowej w Krakowie na Wrocławskiej. Sympatyczna rozmowa. Mniej sympatycznie było na stadionie, bo w takich warunkach nie dało się oglądać tego spotkania, które było już ostatnim w tym sezonie. Sezon dobiega końca, być może czeka mnie niedługo dalsza trasa.

Obiecywałem sobie już wiele razy, że nie. To już koniec. Nie chcę dłużej prowadzić tego bloga, nie chcę dłużej jeździć i w końcu nie chcę dłużej żyć. Bo po co i dla kogo? Teraz mogę sobie powspominać. Z drugiej strony walczę z tą podłą szmatą jaką jest depresją, jak tylko mogę i czym mogę. Ulgę przynosi mi kiedy jadę przed siebie i jestem w ciągłym ruchu. Walczę jak tylko tylko potrafię, trzymam się jak potrafię, piszę jak potrafię. Wyjdzie, że wiele rzeczy potrafię, a takiej łatwej nie potrafię. Sartre nie odebrał Nobla, bo miał go zwyczajnie gdzieś. Czyli tam gdzie wszyscy myślimy, ale boimy się napisać brzydko – w dupie. Cóż w tym złego? Świat jest zły. A Sarte powiedział: „Trzeba jednak dokonać wyboru: żyć czy opowiadać.” I Niestety będę musiał podjąć się takiego zadania.

information:
Google maps stadium: Stadium
official website Skawa: MKS Skawa
official fanpage Skawa: MKS Skawa
Table, results: 90minut.pl

A klasa: LKS Tęcza Piekary – Górzanka Nawojowa Góra

(120). Dwa mecze w jeden dzień. Akt 2 – Piekary.

Obiekt: Boisko piłkarskie w Piekarach w powiecie krakowskim
Data: 8 czerwca, godzina 16.00
Mecz: Tęcza Piekary (11) – Górzanka Nawojowa Góra (14)

Poziom rozgrywek: 7 poziom (A klasa Kraków)
Widzów: ~ 120
Pogoda: 29° bardzo słonecznie
Bilety: Wstęp wolny

Pora na drugi dzisiejszy mecz. W Piekarach. Nie Śląskich, lecz tych podkrakowskich. Na początku myślałem, że grają o 15 i jeszcze na boisku Wieczystej byłem na sto procent pewny. Tym samym trasa logistycznie była przygotowana (fatalnie zresztą, mówiłem, że ktoś by się przydał ogarnięty) pod tą godzinę. Okazało się, że z przystanku Pilotów dojechać na Salwator wcale nie tak łatwo. Wychodziły mi jakieś dziwne kombinacje. Trzeba było pójść pieszo na Rondo Młyńskie. Tego dnia żaden GPS mi nie towarzyszył, bo po prostu się spieprzył. I byłem zdany głównie na swoje umiejętności – czego nauczyłem się o Krakowie. Dużo, ale wciąż mało. Pytałem więc ludzi, głównie starszych „dziadków”. Słowo dziadków nie ma na celu obrazy, wręcz przeciwnie.

Na Salwator dotarłem i okazało się, a raczej dotarło do mnie, że autobus 249 kierunek Czernichów pojedzie o 15… A było po godzinie 13… Tutaj długa pauza, bo czas ten jak wspomniałem poświęciłem na tworzenie mojego wpisu. Niczym artysta pisałem poprzedni wpis na ławce w cieniu przy ulicy Senatorskiej na wprost spożywczaka.

Reszta czasu to zwiedzanie okolicy Zwierzyniec, okolice rzeki Rudawy oraz zakupy w Żabce.

Kiedy już ruszyłem w kierunku Piekar to do autobusu weszło tyle ludzi, że ledwie się drzwi zamknęły. Niestety w autobusie wysiadł „lektor”, który czyta przystanki i zaczęła się prawdziwa walka czy zdążę, a właściwie gdzie wysiądę! Pytam starszej kobiety, na którym przystanku muszę wysiąść. Piekary Sklep? Eee jaki sklep? – mówię. Zwykłe Piekary i pokazuje w telefonie, że jest taki przystanek. – To tutaj na najbliższym już. Okazało się, że nie! O jeden za daleko. Ten nazywał się jakoś Piekary Borki. I ja z tych Borków musiałem dojść do tych zwykłych.

Trasa może z półtora km może i dwa. Trudno to stwierdzić „na oko”, bo jak mówię telefon dzisiaj mi nie pomagał. W ogromnym upale zmierzam swoim tempem w kierunku centrum wsi, raczej jestem szczęśliwy i zadowolony. Jedyny problem to kończąca się woda, a tutaj sklepu nie mogę jakoś uświadczyć. I w końcu docieram na swój cel. Jest boisko i jest przystanek na którym w rzeczywistości powinienem wysiąść. Jednak do meczu i tak sporo czasu. Idę więc do miejscowego sklepu spożywczego po wodę. Wychodząc pytam starszego pana jak się wchodzi na ten obiekt? Był tak miły, że poprowadził mnie pod samo wejście, choć mówiłem mu, że już trafię.

Niestety duże rozczarowanie jeśli chodzi o te Piekary. Infrastrukturalnie stadion to porażka. Żadnego szyldu, żadnych tabliczek. Dwa wejścia i idziemy po żwirze oraz brudnym piachu. Bramki i ogrodzenie też fatalne. Budynek klubowy? Gdzie tam. Nie istnieje, jest za to metalowy barak w którym zapewne przetrzymywany jest sprzęt sportowy. Druga sprawa to bilety. We wiadomości, którą napisałem do klubu zapewnili, że są wejściówki. I? Oczywiście ich nie było. Czuję się mocno zawiedziony i lekko oszukany.

O meczu nie ma co pisać. Tęcza wygrała… 11:0. Do utrzymania w A klasie potrzebuję punktu lub jutrzejszej porażki Nadwiślana Rusocice, ale wszystko wskazuję,  że drużyna utrzyma się klasie A. Ostatni mecz zagra W Czernichowie z tamtejszą Wisła. Górzanka po pięciu latach spędzonych w klasie A spada do B. Warto dodać, że jeszcze niedawno walczyli w chrzanowskiej klasach rozrywkowych.

Kolejny wyjazd za tydzień będzie już jedno meczowy. Myślę jeszcze nad ciekawym kierunkiem! Ogłoszę niedługo, pewnie na moim koncie twitterowym. Prognozy pogody cieplejsze niż dzisiaj. Oby!
Cześć. Trzymajcie się!

Centrum wsi. Kilka ławek, jakiś pomnik i kolektor słoneczny.

OSP Piekary.

Trybuny stadionu Tęczy wypełniały się coraz szybciej. Frekwencja dopisała. Głównie dużo młodzieży, którzy wywiesili ładną flagę i coś tam intonowali odnośnie klubu.

W tle Pałac w Piekarach

liga okręgowa: Wieczysta Kraków – Skawinka Skawina

(119). Dwa mecze w jeden dzień. Akt 1 – Wieczysta.

Obiekt: Stadion KS Wieczysta przy ulicy Kazimierza Chałupnika
Data: 8 czerwca, godzina 11.00
Mecz: Wieczysta Kraków (1) – Skawinka Skawina (2)

Poziom rozgrywek: 6 poziom (Liga Okręgowa Kraków)
Widzów: ~ 500
Pogoda: 29° bardzo słonecznie
Bilety: Wstęp Wolny

Pracowita i gorąca sobota. Po raz trzeci jestem przy ulicy Kazimierza Chałupnika. Dzisiejszy mecz rozpoczął się o godzinie… 11. Kiedy słońce w południe miało największe apogeum. Grzało strasznie, ale czapka z daszkiem okazała się niezwykłe pomocna.

Dziesięć minut przed meczem byłem jeszcze w autobusie i zastanawiałem się czy zdążę na sam początek. Okazało się, że ulicą Żwirki i Wigury z przystanku Pilotów było niespełna trzy minuty drogi. Wejście na stadion tradycyjnie przez jakieś zakamarki. Nic się nie zmieniło. Niestety nie było też biletów i prawdopodobnie i w następnym nie będą mieć, bo przegrali mecz o awans do IV ligi.

Bez emocji w meczu na szczycie. Skawinka dużo lepsza

Mecz nie porwał. Tradycyjnie źle mi się ogląda spotkania na tym stadionie. Odległość jest zbyt daleka do murawy przez bieżnie, której pewnie i tak nikt nie używa, a jak to robi to pewnie od święta. Rywalizacja toczyła się głównie w środowej części boiska. Taką kopaninę i bezładną grę widziałem już nie raz. Ten poziom zasłużył co najwyżej na miano rywalizacji w środku A klasy,  a nie o awans do IV ligi. Ale cóż. Oba zespoły zagrały i tylko jeden może awansować. Pierwsza bramka dla Skawinki padła po golu głową w 30 minucie, kiedy bramkarz nawet nie zareagował. Tuż przed przerwą goście podwyższyli na 2:0 i wszyscy mówili, że na tym się nie skończy. Skończyło się na 1:2, bo żółto-czarni trafili honorowego gola. W ostatniej kolejce Skawinka podejmie u siebie rezerwy Garbarni (na pewno wzmocnione graczami pierwszej drużyny!), a Wieczysta jedzie do Węgrzc. Jeśli Węgrze będą chciały aby do IV ligi weszła Wieczysta to po prostu „puszczą” im ten mecz. Mogę się założyć. A Garbarnia II może  ograć Skawinkę i wtedy awans będą świętować żółto-czarni. Ale tak naprawdę dzisiaj to przegrali.


Teraz parę gorzkich i słodkich słów by pozamykać pewne sprawy

Bieżanowianka

Wiem też, że po raz pierwszy moja praca, moja pasja i poświęcenie mojego wolnego czasu zostanie nagrodzone! Nagroda od klubu sportowego KS Bieżanowianka Kraków! Ogromnie się cieszę:D

Lepiej być samotny, niż niemile widziany (cyt.M.Twin)

Jak się czuję? Świetnie. Gratuluję poczucia humoru, wszak daleko do Monty Pythona, i do tego nader żenujący. Szukanie słabych punktów u ludzi walczących z depresją jest prostackie, aroganckie i nie nadające się do wyśmiewania – ani też do milczenia. Nie wiem czym sobie zasłużyłem na takie potraktowanie? Proszę bardzo przywdziej prokuratorską togę i powiedz o co Ci chodzi? Miej odwagę. Klaudia czym sobie zasłużyłem? Bardzo liczyłem, że się spotkamy, pogadamy i wyjaśnimy, a potem miałem nawet takie marzenie, żebyśmy gdzieś pojechali. Marzenia jak mówią warto mieć. To się nie spełniło. Temat zamknięty na dobre.

Cracovia

Ale spełniło się coś o czym mogłem sobie jedynie wyobrażać, a i to było abstrakcją. Odezwał się do mnie osobiście klub CRACOVIA i napisał:
Adrian, zostań z nami! 😊 Depresja to straszna choroba, ale można ją pokonać. Jako Cracovia chcemy Ci w tym pomóc – napisz tylko jak. 💪 Damy radę. 👍Szczegóły ustalimy sobie na PW.

Jest po godzinie 14… Ciągle czekam na autobus w kierunku Piekar. Słońce grzej, czekam na następne widowisko. Siedzę w cieniu na jedynej ławce pod drzewem na wprost saloniku prasowego przy ulicy Senatorskiej.

Plakat zapowiadający to spotkanie, bardzo ładny! WSzystko Git.

Była oprawa, były żólte palony, były petary – ale było kulturalnie i raczej spokojnie, alno raczej kulturalnie

Proszę bardzo. Bęben w roli głównej! xD