Archiwum kategorii: Cracovia

Ekstraklasa: Cracovia – Zagłębie Sosnowiec (2)

(105). Miracles in hell?!

Obiekt: Stadion im. Józefa Piłsudskiego przy ulicy Kałuży 1. (26 wizyta + 2 mecze towarzyskie)
Data: 9 marc
a, godzina 15.30
Mecz: Cracovia – Zagłębie Sosnowiec 2-1 (1-0), Ekstraklasa
Widzów: 10 755
Pogoda: 8°, momentami silny wiatr i cały czas pochmurno

132 dni. Tyle trwała moja przerwa.

Cześć. To znowu piszę ja i znowu ruszam w trasę! Tym razem chyba inną niż zwykle. Na początek ,,Pasy”, a za tydzień planuję wybrać Bytom albo Dąbrowę Górniczą. Niebawem także podróż zagraniczna. Ale dzisiaj była pora na Ekstraklasę. Czyli najgorszą ligę świata. No dobra. Dość tej autoironii, której w ostatnim czasie brakowało, bo przecież mnie tu nie było. Ale jak wracać to gdzie najlepiej? Na Kałuży numer 1 oczywiście. Dużo projektów, których rzecz jasna nie skończyłem, bo byłem w ciemnej… no, wiadomo gdzie. Mówią dosadnie, ale najzupełniej nie przesadnie – du***. Z nowymi nadziejami (ile ich już było?) zamierzam znów podjąć próbę wyjścia z depresji, na szczęście mam świetnego specjalistę. A może znów się tylko łudzę i za jakiś czas, pomyślę, że mógłbym wziąć to czy tamto, bo przecież nic nie ma sensu. Jeżeli komuś ma to pomóc to muszę pisać wprost, a nóż może ktoś nie będzie miał oporów przed tym i wyciągnie coś z tego, a mnie w końcu zrobi się lżej. Depresja zepchnęła mnie w naprawdę ślepy zaułek, pozbawiała złudzeń, odzierała z marzeń i wreszcie zabrała mi dwie najważniejsze osoby, chciałbym to odzyskać i mam nadzieję, nawet jeśli jest to niemożliwe.

Od nowa

Cracovia jest i będzie mi bardzo bliska i dlatego to ja zostałem głównym redaktorem serwisu wikipasy. Wszystkie mecze, które na bieżąco uzupełniam, sprawdzam, szukam, poprawiam, odwiedzam archiwa i biblioteki, a nawet cmentarze. Wszystko po to, bo widzę w tym radość, radość, której tak bardzo mi brakowało. Radość, którą w ostatnim czasie mogłem sobie jedynie sztucznie stworzyć. Chciałbym jedynie zrozumienia. Prawdę mówiąc ten wpis jest chaotyczny, niestety zebranie dzisiaj wszystkiego w całość jest nie możliwe.

Bardzo mi jest głupio, że nie spotkałem się z panem Andrzejem Mikołajczykiem, który telefonował do mnie już dwukrotnie. Obiecuję, że w niedługim czasie nastąpi moja wizyta, bo z nikim o Cracovii nie można tak porozmawiać. Skarbnica wiedzy, a ja tylko mogę słuchać i podziwiać. Owszem, natura obdarzyła mnie niezwykle dobrą pamięcią, ale przecież mnie wtedy nie było. Dla mnie uśmiechem radości było, że w którymś momencie rozmowy, padły słowa: „Dobry jesteś! Dlatego Ci poświęcam czas. „. Być może niedługo zmontuje całą rozmowę z Andrzejem Mikołajczykiem i zamieszczę w serwisie. Na razie nie mam na to czasu, bo zajmuję sie też innymi rzeczami.

Teraz już z górki.

Z Zagłębiem Sosnowiec Cracovia mierzyła się po raz 23. w oficjalnych rozgrywkach. Tak się składa, że pamiętam jedno spotkanie przed czterema laty z tym rywalem i wtedy Cracovia odpadła z Pucharu Polski. W dzisiejszym meczu frekwencja pokazuję, że można zapełnić stadion, a nie tylko siedzieć przed telewizorem i popijać piwo. A przecież rywal wcale nie jest medialny, bo zajmuje ostatnie miejsce i z całym szacunkiem do rywala, ale to tylko Zagłębie Sosnowiec.

Było całkiem nieźle. Oczywiście mogę narzekać, że momentami bezładna kopanina, że zimno, że tylko 2:1, ale szczerze to mi się nie chcę. Doceniam to co jest, a przecież ma być jeszcze lepiej. Wierzę w to.

Trzeba będzie rzucać monetą, gdzie udać się za tydzień, bo ciężka decyzja. Pora na odbudowę tych zgliszczy :). Pierwszy krok jest.

Moment w którym potrzebna była wideoweryfikacja. Był faul czy nie było? Złośliwych komentarzy przy sprawdzaniu nie brakowało. Karny oczywiście był.

Ekstraklasa: Cracovia – Górnik Zabrze

(103). Let me take you down.

Obiekt: Stadion im. Józefa Piłsudskiego przy ulicy Kałuży 1. (25 wizyta + 2 mecze towarzyskie)
Data: 22 października, godzina 18.00
Mecz: Cracovia – Górnik Zabrze 2-0 (0-0), Ekstraklasa
Widzów: 4 078
Pogoda: 11°, zimno i deszczowo

Jubileuszowa 25 wizyta na tym obiekcie. Nie liczę Treningu Noworocznego oraz jednego meczu towarzyskiego.

Mecz toczony był z naprawdę fajnym i kulturalnym dopingiem. Myślę, że kibice Górnika znajdują się pod tym względem w czołówce. Było zimno, ale specjalnie mnie to nie przeszkadzało. Co najważniejsze znów poczułem radość. Nie wiem skąd. Magia stadionu albo coś jeszcze.

Kibice Cracovii w doping wplatali swoją dezaprobatę wobec zarządu („15 lat rządzicie i tylko wstyd nam przynosicie”) oraz trenera („Probierz! Co? Mistrzostwo”). Poza tym doping naprawdę niezły, gdzie cały stadion śpiewał i bił oklaski. Mecz zamykał kolejkę, a Cracovia tabelę, ale nie jest już czerwoną latarnią. Czyżby rzeczywiście miała odbijać się od dna? Czas pokaże.

! Komentarze mogą przeglądać tylko zalogowani użytkownicy. Ze względu na spam.

Ekstraklasa: Cracovia – Arka Gdynia

(74). Słowo się rzekło. Rozpoczynam sezon No more tears.

Na początek Cracovia czyli gdzie najlepiej zacząć jak nie tu.

Nabyłem ostatnio karnet w cenie 149 zł na sektor rodzinny. Nie wiem czy pójdę na dwa czy trzy mecze. To nie ma znaczenia. Muszę wam powiedzieć, że jest takie miejsce gdzie czuję się świetnie. To jest właśnie obiekt przy Kałuży. Mogę usiąść i spokojnie sobie myśleć co dalej zrobić z popapranym życiem. Tutaj się wyłączam, wyłączam smartfony, nie przeglądam internetu, nie odbieram telefonu. Są jednak pewne wyjątki i ta osoba pewnie o tym wie, że zawsze tak będzie, że odebrałbym nawet gdyby Cracovia grała w finale Ligi Mistrzów. Dlatego Nina, zawsze tak będzie.

Tymczasem już postanowiłem, cały marzec mam rozplanowany. Po prostu lubię mieć z góry wszystko ustalone, gdy tego nie ma zaczynam wariować. Lubię mieć plany i lubię marzyć. Przypomnijcie sobie Braci Karamazow (naprawdę przeczytajcie, bo to arcydzieło – ever), tam jest taki rozdział, który mówi, że jak człowiek ma dużo wolności to zupełnie nie wie jak sobie z tym poradzić. Ja na szczęście czuję się szczęśliwy z tym co robię. Kręci mnie to coraz bardziej i mam dalej plany. Ponadto gdyby mi w życiu nie wyszło to zawsze zostaje to co robię. Powiem wam coś jeszcze. Coś co mnie unieszczęśliwiało. To była szkoła, zawsze odkąd pamiętam się przeciw temu buntowałem. Dzisiaj jestem z tego dumny, po prostu. To coś co zabija wolność, gdybym mógł cofnąć czas to na pewno bym postąpił inaczej. Chociaż muszę powiedzieć, że nie wszystko było tam złe, ja nigdy nie zapomnę prestiżowego Rajdu Ojcowska Złota Jesień. Ucieszyłem się ogromnie gdy obdarzyli mnie zaufaniem, tłumaczyli, że nikt tak dobrze nie znam map i potrafiłby czytać je z zamkniętymi oczami. Ale jeszcze bardziej ucieszyłem się kiedy to ja wymyśliłem nazwę – Koniczyny. Wszyscy bez wahania się zgodzili. Ta nazwa była zaczerpnięta jak, że inaczej Panathinaikosu Ateny. Był rok 2003. Okradli nas ze zwycięstwa. Wszyscy czuliśmy się jak ostatni idioci. 3 miejsce. Nie odebraliśmy tych nagród. Rok później wziąłem udział w turnieju piłkarskim Tymbark Cup. Dzisiaj oczy przecieram jak popularny jest to turniej gdzie motto brzmi: Z podwórka na stadion. Jeden mecz zagrany, bo oczywiście konkurencja nas zmiażdżyła. Zawsze mi mówili: Adrian masz talent. Ale nigdy nie chciałem grać na poważnie. Byłem najmłodszy kiedy kopaliśmy piłkę, ale nikt mi nie ustępował ani dawał mi forów. Tak było, myślę, że sporo z tego wyniosłem.

А потом Беларусь. Товарищи!

Niedługo (już w przyszłym tygodniu) zabieram się za wyrobienie paszportu wreszcie, bo gdzieś na przełomie kwietnia i maja mam zamiar pojechać na tą Białoruś.

Dzisiaj miałem farta, bo zadzwoniłem do brata czy aby przypadkiem nie podrzuciłby  mnie. – Czemu nie, jasne! No i wywiązała się dyskusja jak to z nim.

– Wiesz, jadę na Białoruś. Mówię.

– Na Białoruś? Komuna na maksa, ale ty oczywiście musisz tam jechać. Co ciebie tam ciągnie? Na Białoruś? Zwariowałeś? Chłopie, tam nic nie ma.

– Za dużo się nasłuchałeś. Jest Dinamo Brześć… Czuję, że i tak nic do niego nie trafi.

– Dinamo! Tylko dla Dinama tam jedziesz? Między czasie zmienia falę radiową.

– Tak. Choćby dla tego faktu.

– Nie jedź tam. Będziesz żałował. Na ulicach milicja, korupcja, strach robić zdjęcia bo mogą ci skonfiskować aparat, wszędzie pomniki Lenina… Kiedyś w krakowskiej Nowej Hucie stał pomnik Lenina to wiesz co zrobili?

– Tak. Słyszałem, chociaż nie żyłem w tamtych czasach.

– To co słyszałeś?

– Postawili koło pomnika rower, stare buty i napisali: Masz tu rower, stare buty – uciekaj*… z Nowej Huty. * Uciekaj to łagodne słowo, tam było napisane coś bardziej innego, i równie się rymującego.

– Właśnie. Sam widzisz jak było ludziom źle, a oni na Białorusi muszą to przechodzić. Dzień po dniu, godzina po godzinie.

– Ale Dynamo Brześć…

– Dynamo, Dynamo. To ty nie możesz jechać na jakiś Real Madryt? Zresztą i tak zrobisz po swojemu. Gdzie diabeł nie może…

– Tam Adriana pośle. Kończę triumfalnie. A może będę miał jeszcze jednego farta i zobaczę przy pomniku Lenina rower i stare buty. Nieee to już by było za dużo szczęścia, ale obiecuję, że sfotografuje pomnik Lenina, jak tylko mi nie odbiorą aparatu.

Ja muszę wam coś jeszcze powiedzieć. Otóż napisałem po rosyjsku przy rezerwacji Hotelu, a jakże inaczej – Lenina. Czy będą mnie w stanie zawieść na stadion Dynama i odwieźć na dworzec. I? Jakaż miał niespodzianka! Tłumacząc:

Z przyjemnością informujemy, że obsługa obiektu spełni Pana życzenia. Nie zostanie za to naliczona dodatkowa opłata.

To motywuje mnie jeszcze bardziej, jak widzicie ludzie potrafią być mili.

I ta historia będzie mieć ciąg dalszy. Przewidziałem ten wyjazd na kwiecień-maj. Załatwianie formalności, biurokracja. Boję się. Ale to właśnie jest piękne, że czuję wolność, że nie muszę myśleć problemach, że nie muszę żyć jak 90% ludzi. Ale ja jestem inny, jak mi ktoś powiedział – Crazy Diamond. Może być, nie obrażam się o to.

Dzisiaj było trochę moich dygresji, ale jestem podekscytowany, że jest tak jak jest, że ten sezon w końcu ruszył, że zdrowie dopisuje, że z jedną osobą się dogadujemy.

Końcówka była niesamowita!

A mecz? To był dzisiaj mecz przyjaźni. Ci co mieli odwrócić się od Cracovii już to zrobili, ja nie, ja nigdy nie zapomnę gdzie się urodziłem. Na Cracovię zawsze chodziła elita miasta, lekarze, prawnicy, profesorowie. Więc czy ja miałem wybór? Pewnie tak, zawsze mogłem kibicować ubeckiemu i policyjnemu klubowi jakim jest Wisła. Zresztą to skomplikowane, bo ja brzydzę się chamstwa i chuligaństwa. Dzisiaj mną z zimna telepało niesamowicie, uratowała mnie za to maska neoprenowa, dzięki czemu nie musiałem wdychać arktycznego powietrza. Ale cóż to była za końcówka? Była 89  Na ogół jestem spokojny, ale po golu aż  podskoczyłem z radości. To znaczy nie zrozumcie mnie źle, bo zawsze się cieszę z goli, ale w ostatnim czasie miałem mniej powodów do radości. Jeśli kiedyś wybierzecie się ze mną na mecz tutaj przy Kałuży to może zrozumiecie o co mi chodzi. W takich chwilach jestem dumny, że urodziłem się tutaj w Krakowie.

Dostałem jeszcze jedno zaproszenie od @cfetra do Raciborza. Odwiedzę Racibórz, kiedyś na pewno!

Widzicie, trasa No more tears się rozpoczęła :D.

 

Cracovia 2-1 Arka Gdynia

04.03.2018 (niedziela), godzina 15.30
26 kolejka, Lotto Ekstraklasa
Widzów:

Bilet:
Karnet (I sektor)

Foto:

Wciąż zimowa sceneria przy Kałuży. Kolejek po bilety brak.

W tle jest słynny hotel Forum. Zastanawialiśmy się kiedyś czy z jego okien można by zobaczyć mecz? Stoi od lat pusty i straszy.